netka

Gry Fabularne, czyli diabeł, Tom Hanks i rasiści

Okazuje się że najzwyklejsze hobby jakim jest granie w gry wyobraźni może okazać się grzechem. Ale czy aby na pewno Diablo taki straszny jak go malują?

Nie będę rozwodził się tutaj nad problemem moralności gier RPG w kontekście teologii chrześcijańskiej, czy odnośnie kontekstu jakiejkolwiek innej wiary, ponieważ nie leży to w mojej kompetencji. Za to na problem ten spojrzę z perspektywy gracza i człowieka, który w środowisku gier fabularnych siedzi już długie lata.

Najważniejszy problem w formułowaniu zarzutów jakimi miotają organizacje chrześcijańskie w kierunku środowisk graczy RPG, ale również graczy ogółem wynika z najzwyklejszego niezrozumienia tematu i brakach w wiedzy.

Przypomnijmy tu klasyczny i najgłośniejszy przykład ataków w stronę środowiska graczy jakim był dość głośny swego czasu fenomen leciwej już dziś gry komputerowej Diablo. Otóż środowiska katolickie zarzucały i do tej pory zarzucają ów tytułowi jakoby miał gloryfikować diabła choćby poprzez sam swój tytuł, gdzie Diablo kojarzony jest z diabłem. Jednak gdy choć trochę wgłębimy się w fabułę tej nie zbyt wymagającej intelektualnie gry, to zorientujemy się że tytułowy Diablo jest głównym antagonistą gry i naszym zadaniem jest się mu przeciwstawić i go pokonać, a nie go czcić. Jednak taka analiza wymaga przeczytania chociaż by skrótu fabularnego złożonego z trzech zdań na odwrocie pudełka z grą, a to zadanie swego czasu okazało się najwidoczniej zbyt wielkim wyzwaniem dla przeciwników gier fabularnych.

Głośna krytyka odnośnie Fantasy ogółem wybrzmiewała już zawczasu, gdy samo Fantasy powstało jako gatunek, stworzone przez J.R.R. Tolkiena, gdzie niektórzy duchowni zarzucali Władcy Pierścieni demonologie, czy czczenie pogaństwa, a inni z kolei widzieli w ów dziele alegorie drogi Jezusa, gdzie pierścień niesiony przez Froda był symbolem grzechu.

Wszak sam Tolkiem był zagorzałym chrześcijaninem, co zauważali niektórzy duchowni, ale znów cały problem wynikł z braku głębszej analizy tematu, bo sam autor w listach i wielu wypowiedziach jasno deklarował że jego książki nie są żadnymi alegoriami, czy symbolami, tylko stanowią jak on sam twierdził – „rzecz samą dla siebie”.

Klasycznym i ciągnącym się już od lat przykładem ataku środowisk chrześcijańskich jest krytyka Dungeons And Dragons – Jednego z najstarszych i najpopularniejszych systemów klasycznego, papierowego RPG na świecie.

Duchowni zarzucają graczom sięgającym po ten tytuł okultyzm, czy satanizm, ponieważ w samym świecie przedstawionym w, którym gramy występują magiczne stworzenia takie na przykład jak elfy, trolle, czy choć by wyżej wymienione demony.

Jednak składanie takich oskarżeń ponownie wynika z jakieś aberracji i totalnego nie zrozumienia tematu o jakim się mówi, bo czy zarzucamy aktorowi na deskach teatru że wciela się w rolę centaura, czy innego Nerona? Czy zarzucamy bałwochwalstwo dzieciom, które w świąteczny wieczór przebierają się za trzech magów, czy wedle innych tradycji królów składających wizytę Jezusowi w szopce?

Jednak brak zrozumienia tematu nie płynie tylko ze środowisk konserwatywnych. Okazuje się że klasyczne gry RPG były celem ataku również gremium lewicowego za oceanu.

I nie chodzi tu artykuł w jakieś podrzędnej gazetce, czy innym nikogo nie interesującym brukowcu, ale mowa tu o takich tytułach jak The Guardian, czy New York Times. Obydwa mocno lewicujące pisma odnosiły się do RPG jakoby miało w swoich założeniach szerzyć rasizm, ponieważ poszczególne wyimaginowane rasy elfów, gnomów, czy krasnali różnią się od siebie w narracji i mechanice gry, a to ich zdaniem już prosta droga do Nazizmu.

Jednak fakt że w USA doszukano się rasizmu w grach fabularnych nie powinien nikogo o zdrowych zmysłach dziś dziwić, ponieważ środowiska liberalne za oceanu słynną z tego że rasizm znajdą absolutnie wszędzie, więc nikt się takimi oskarżeniami dziś nie przejmuje.

Swego czasu powstała nawet w USA książka o tytule Mazes and Monsters, która swym tytułem nawiązuje do Dungeons, and Dragons. Powieść ta opowiada o chłopaku, który traci poczucie tego co jest realne, a tego co pozostaje grą i w efekcie kontaktu z grami RPG próbuje popełnić samobójstwo. Nie była to książka, którą opinia publiczna w Stanach Zjednoczonych zignorowała, o czym może świadczyć fakt że na jej podstawie nakręcono późnej film o tym samym tytule w, którym zagrał…Tom Hanks.

Mimo bezrefleksyjnej krytyki oszołomów z lewa i prawa, gry RPG wciąż mają się świetnie i edukują i bawią nowe rzesze graczy na całym świecie.

Rozrywka ta pozostaje doskonałą alternatywą dla młodych ludzi względem biernego pochłaniania ekranu telewizora, czy bezmyślnego klikania na ekranie komputera. Gra wyobraźni wymaga od grającego posługiwania się krytycznym myśleniem, kreatywnością i wyobraźnią, a wydaje się że ćwiczenie i pielęgnowanie tego typu cech przez niektórych jest uważane za grzech, czy jak kto woli rasizm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.