netka

Weekend z pastami (Bliżej niż dalej do piątku, odc. 3)

Internetowe pasty zdają się mieć coraz większą popularność, a spora w tym zasługa Malcolma XD, najbardziej znanego autora tego gatunku w Polsce. Dziś nie o jednym dziele, ale o paru, a nie bez powodu zaczniemy od filmu…

„Fanatyk” to dostępna na Netflix ekranizacja słynnej pasty znanej pod tytułem „Mój stary jest fanatykiem wędkarstwa” Malcolma XD. Jeśli ktoś nie miał do czynienia z pastami, to może najpierw zobaczyć pastę w formie filmowej i sprawdzić, z czym to się je.

„Mój stary…” to najsłynniejsze dzieło Malcolma opowiadające o wędkarskiej obsesji, o tym, kto jest królem wód (szczupak oczywiście) i o walce wędkarskiego zapaleńca z Polskim Związkiem Wędkarskim. Jest absurdalnie, wszystko jest mocno przerysowane i ma słodko-gorzki smak. Jak to przecież w pastach bywa, choć śmiechu będzie chyba jednak więcej.

Nie będę się tu rozpisywał o „Fanatyku”, ale zachęcę do przeczytania książek Malcolma XD. Ukrywający swoją tożsamość autor wydał już cztery: „Emigrację” i „Edukację” (te w zasadzie stanowią jedną większą całość), „Pastrami” i „Kroniki „koronawirusowe”. Tematyki „Kronik…” raczej łatwo się domyślić, „Pastrami” to z kolei zbiór past, które znajdziemy też w ich pierwotnym „środowisku”, czyli internecie.

Malcolma XD czyta się lekko i przyjemnie, nawet drobne, niewiele znaczące kwestie przyciągają uwagę czytelnika. Przykładem może być dostępny na profilu facebookowym autora opis rodzinnego miasta bohatera i narratora „Emigracji”:

„Pierwsze 19 lat mojego życia spędziłem w jednym z miejsc, które Główny Urząd Statystyczny określa jako miasta o liczbie ludności 10000 – 19999. Nie będę podawał jego nazwy, bo moje miasto nie jest znane prawie z niczego, więc i tak nic ona wam nie powie. Według wspomnianego GUS takich miast jest w Polsce dokładnie 187. Nie jest do końca tak, że moja miejscowość nie jest znana absolutnie z niczego i nic się w niej nie dzieje – owszem, w pewnych kręgach jest nawet bardzo popularna, jednak nie są to kręgi szczególnie znane i wpływowe. Mowa o środowisku sympatyków agrestu. Moje miasto rodzinne i powiat, w którym się znajduje, są europejską stolicą agrestu, którą same się proklamowały”.

To, co łączy dzieła Malcolma, to celne komentarze, choć przedstawione nie wprost, ukazujące polskie (i nie tylko) społeczeństwo. Z zainteresowaniem śledziłem losy bohatera „Emigracji”, który wyjeżdża z „europejskiej stolicy agrestu” i próbuje nieco dorobić przed studiami. W Wielkiej Brytanii spotyka na swojej drodze barwną plejadę postaci – zarówno innych Polaków, jak i miejscowych. Towarzyszy mu przy tym jego nieoceniony kumpel Stomil. Znów: wszystko jest przerysowane (a może nie do końca?), wszystko ma niepoważny smak, a jednak prócz uśmiechu książka zapewniła mi też sporo smutnych przemyśleń. Podobnie jest zresztą z „Edukacją”, w której bohater mierzy się z naszą rodzimą rzeczywistością jako student-stażysta u Prezesa – kombinatora ze Stolicy.

Jeśli jednak ktoś miał z pastami niewiele do czynienia, to lekturę warto zacząć od wspomnianego „Pastrami”. Przy opowiadaniu o windzie z systemem „Cobra Protect” mało nie popłakałem się ze śmiechu. W skrócie: na zebraniu członków wspólnoty mieszkaniowej głównego bohatera pani dyrektor z firmy zapowiada „rewitalizację windy” w klatce. Tak komentuje tę sprawę bohater i niech ten dłuższy fragment da każdemu wyobrażenie o niepowtarzalnym stylu Malcolma XD:

Kobieta tu do nas zeszła na ziemię jak papież zanim się jeszcze urodziłem, i zasobami eleganckiej firmy, w której jest dyrektorem, odnowi oblicze naszego bloku. Że już nie będzie blokiem, tylko rezydencją, a w rezydencji to wiadomo. Natomiast jeżeli nie wiadomo jak jest w rezydencji, to tłumaczę: ludzie sobie mówią dzień dobry, po psach się sprząta, a młodzież nie zakłóca ciszy nocnej. Nawet dozorca nie pali szlugów pod oknem baby z parteru i jej wtedy nie leci dym do kuchni, o co było u nas wiele afer, tylko sobie pali cygara na fotelu skórzanym u siebie w mieszkaniu w dużym pokoju, który już nie jest dużym pokojem, tylko LIVING ROOM. A te cygara mu nawet nie szkodzą, bo w dużym pokoju to sobie można usiąść na wersalce i umrzeć na zawał albo raka płuc, a w living room się żyje, jak nazwa wskazuje – czytamy w „Pastrami” i na profilu Malcolma XD.

Jak już wspominałem, znaczną część twórczości autora znajdziemy całkiem legalnie w sieci. To dobra, wciągająca lektura na weekend, choć należy zaznaczyć – to humor (i język) nie dla wszystkich. Właściwie tyczy się to nie tylko Malcolma XD, ale całego – stosunkowo nowego i nietypowego – gatunku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.