netka

Morderstwo w Orient Expressie

Morderstwo w Orient Expressie jest ekranizacją powieści światowej sławy autorki kryminałów Agaty Christie, której jestem wielką fanką. Właśnie jej powieści rozpaliły we mnie sympatię do książek.

Na seans szłam pełna pozytywnych emocji, wyszłam niestety trochę rozczarowana. Nie oczekiwałam, że historia, którą zobaczę na ekranie mnie zaskoczy niespodziewanymi zwrotami akcji. Już jakiś czas temu czytałam „Morderstwo w Orient Expressie” i dobrze wiedziałam, jak to się wszystko potoczy. Na film wybrałam się jednak nie po to, by mnie zaskakiwał, chciałam jeszcze raz wziąć udział w rozwiązaniu tej kryminalnej zagadki.

W filmie wystąpiły same sławy i nikomu nie można odmówić świetnej gry aktorskiej. W rolę sławnego detektywa Herkulesa Poirot wcielił się Kenneth Branagh, który nie tylko zagrał w filmie, ale też go wyreżyserował. Niestety nie pasował mi on do tej roli. Wyobrażając sobie Herkulesa Poirot zawsze widziałam niskiego człowieka przy tuszy, z jajowatą głową i zakręconymi wąsami. Ogólnie wygląd tego bohatera powinien sprawiać wrażenie zabawnego, nie wzbudzającego na pierwszy rzut oka szacunku. Natomiast w filmie widzimy dystyngowanego starszego pana. Cechy charakteru są te same, ale przez to, że nie wygląda on śmiesznie – nie tworzy się kontrast, który jest według mnie ważny w charakterystyce tego bohatera. W książce na początku nikt nie traktuje go poważnie ze względu na aspekt wizualny i jego ekscentryczne zachowanie, jednak jego inteligencja i spryt sprawiają, że ludzie zaczynają go podziwiać –  tego zabrakło mi w filmie.

Kolejną sławą, która wystąpiła w tej ekranizacji jest Johnny Depp. To właśnie jego śmierci dotyczy śledztwo. Jest to rzecz nietypowa, bo odkąd kariera aktora zaczęła nabierać rozpędu, postaci w które się wcielał zawsze dotrwały do końca filmu. Depp to klasa sama w sobie i to jak odegrał swoją rolę podobało mi się najbardziej. Obok niego wystąpili między innymi Tom Bateman, Judi Dench, Michelle Pfeiffer.

Akcja filmu toczy się w pociągu, tytułowym Orient Expressie. Herkules Poirot w ostatniej chwili jest zmuszony zmienić plany i dzięki znajomościom udaje mu się zdobyć miejsce w najbliższym pociągu do Londynu. Współpasażerowie detektywa tworzą naprawdę zróżnicowaną grupę, w której znaleźć można zarówno rosyjską księżną, jak i czarnoskórego lekarza. Jeden z pasażerów zostaje brutalnie zamordowany i Herkules Poirot na prośbę przyjaciela wszczyna śledztwo, aby uniknąć afery…

Film, choć nie jest zły, to w żaden sposób mnie nie porwał. Było w nim trochę za dużo scen spowalniających akcję, które doprowadziły do tego, że były momenty, kiedy po prostu się nudziłam. Sceny, w których Herkules Poirot prowadzi monolog na temat trudności śledztwa, skierowany do ukochanej, której zdjęcie trzyma w dłoni – uważam za zbędne. Nie wniosły one nic do akcji, tylko udramatyzowały historię, a ja nie przepadam za dramatami… Mimo to, nie skreślałabym filmu od razu. Warto go obejrzeć choćby ze względu na aktorów i wspaniałą ścieżkę dźwiękową.

 

Konstancja Cegłowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.